POWIAT ŚREDZKI
Echo Średzkie

Śląsk modli się o cud

Śląsk modli się o cud fot.: sxc.hu

Niezbyt dobrze wygląda sytuacja Śląska Wrocław przed rewanżowym meczem IV rundy eliminacji do Ligi Europejskiej. Mistrz Polski przegrał bowiem pierwszy mecz we Wrocławiu 3:5 (1:3) i aby odrobić straty i wyjść zwycięsko z pojedynku z Hannoverem musi zdobyć co najmniej trzy gole, nie tracąc żądnego. Oczywiście są też ine rezultaty, które promują Śląska, ale ciężko raczej wierzyć w fakt, że podopieczni Oresta Lenczyka zdołają strzelić w Niemczach np. aż cztery gole i stracą zaledwie jedną.

W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi ekipami kibice zobaczyli grad bramek. Hannover 96 szybko objął prowadzenie po bramce Andreasena z siódmej minuty gry. Chwilę później było już 0:2 po kontrze gości i dobrym wykończeniu przez Schlaudraffa. Śląsk po stracie dwóch goli zdołał się jednak podnieść i tak w 35. minucie gry po niezłym dośrodkowaniu Zielera pokonał Tomasz Jodłowiec i przywrócił wrocławianom nadzieję. Rozdrażnieni stratą gola podopieczni Mirko Slomki jeszcze przed zmianą stron zdobyli gola numer trzy autorstwa Stindla, który wykończył koronkową akcję gości. Po zmianie stron nieoczekiwanie podopieczni Oresta Lenczyka wyrównali, a bramki zdobyli Sylwester Patejuk po indywidualnej akcji i Przemysław Kaźmierczak, który wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego. Wydawało się, że wrocławianie wrócili do gry i utrzymanie remisowego rezultatu pozwoli z nadzieją patrzeć na mecz rewanżowy, jednak ostatnie dziesięć minut to dwa trafienia dla przyjezdnych - najpierw Andreasen z rzutu wolnego z około 35. metrów strzelił gola numer cztery, a festiwal strzelecki zakończył Schmiedebach, po asyście jedynego Polaka grającego w Hannoverze 96 - Artura Sobiecha.

Obie ekipy w weekend rozgrywały mecze ligowe. Lepsze nastroje po spotkaniu ligowym mogą mieć gracze z Wrocławia, którzy pokonali na własnym boisku 2:0 (2:0) Koronę Kielce. Kielczanie przez dłuższą część spotkania grali najpierw w dziesiątkę, a później w dziewiątkę, a oba trafienia zdobył dla Śląska Mateusz Cetnarski - pierwszy raz po dobitce z rzutu karnego, a drugim razem bezpośrednio z jedenastu metrów. Wrocławianie nie zagrali wybitnego pojedynku, jednak w drugiej połowie wyraźnie się oszczędzali i do dzisiejszego meczu powinni podejść na tzw. "świeżośći".

Do ostatnich minut o punkty musiał walczyć Hannover 96, który na inaugurację ligi zmierzył się z Schalke 04 Gelsenkirchen. Po 90. minutach wynik brzmiał 2:2, choć po 45. minutach to miejscowi prowadzili 1:0 po golu Felipe. Schalke ruszyło jednak do odrabiania strat i w drugiej połowie najpierw Klaas Jan Huntelaar, a następnie Lewis Holtby odwrócili losy rywalizacji. W 80. minucie wyrównanie Hannoverowi dał Adrian Nikci i obie ekipy podzieliły się punktami.

W dzisiejszej rywalizacji faworytem są piłkarze Mirko Slomki i każdy rezultat inny niż wygrana gospodarzy będzie sensacją. Zawodnicy wrocławskiej jedenastki zapowiadają jednak walkę o awans, a więc możemy spodziewać się, że trener Lenczyk desygnuje dziś na boisko ofensywne zestawienie. Czy Wrocławianie sprawią sensację albo chociaż nawiążą walkę z faworyzowanym przeciwnikiem? Początek pojedynku o godzinie 20:45.

someone. / Express-Miejski.pl

REKLAMA