POWIAT ŚREDZKI
Echo Średzkie

Znalazłeś skarb? Nie licz na nagrodę

Znaleziony pięściak i przęśliki fot.: bom

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Podczas spaceru nad jeziorem w Borzygniewie nauczycielka z Gniechowic znalazła pięściak – prastary przedmiot, którym polowano 300 tysięcy lat temu. Kilka dni później w tym samym miejscu znalazła przęślik. Kobieta przekazała przedmioty do muzeum w Sobótce. Niestety nie otrzymała żadnej nagrody.

 Pani Małgorzata Tul wraz z synem wybrała się nad jezioro. Poziom wody obniżył się i przy brzegu leżało mnóstwo różnych kamieni.

- Syn Jakub znalazł ostry, trójkątny kamień. W szkole uczę plastyki i orientuję się na temat sztuki prehistorycznej. Parę dni później w tym samym miejscu znaleźliśmy gliniany przęślik – opowiada Małgorzata Tul.

Archeolodzy zbadali przedmioty. Okazało się, że pierwszym jest pięściak – narzędzie pracy neandertalczyka z epoki kamienia łupanego. Pięściak mógł być również grotem dzidy pochodzącej z późniejszego okresu. Dlaczego akurat leżał na brzegu jeziora?  

- Prehistoryczny człowiek polował przy rzekach i rozlewiskach wodnych, gdzie przychodziły zwierzęta – tłumaczy Wojciech Fabisiak, dyrektor Muzeum Ślężańskiego w Sobótce.

Z kolei przęslik to średniowieczny przedmiot, który służył do obciążania wrzecion podczas pracy. Z przędzy wyrabiano ubrania. W muzeum w Sobótce znajduje się wiele zbiorów starożytnych i prehistorycznych z różnych okresów. W Księginicach Wielkich znaleziono kompletnie wyposażoną prastarą pracownię krzemieniarską. Zdaniem naukowców można ją porównać dziś do sklepu wielobranżowego z bogatym asortymentem broni, grzebieni, grotów strzał czy wkładek do noży. Czy polskie przepisy zachęcają do oddawania znalezionych rzeczy? Nieoficjalnie mówi się, że większość archeologów amatorów nie zgłasza tego służbom.

- Zaledwie 10 procent wartości otrzymują osoby, które w Polsce znajdą skarb. Jest jednak warunek, że trzeba go znaleźć przypadkowo. Od chwili zgłoszenia służby konserwatorskie rozpoczynają dochodzenie, aby ustalić wszystkie fakty. Skarbem mogą okazać się zarówno narzędzia rolnicze z dwunastego wieku, jak i złote berła z późniejszych czasów – informuje Krzysztof Czarniak z Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu.

Na jakiekolwiek podziękowania liczy nauczycielka z Gniechowic. Niestety nikt się do niej jeszcze nie odezwał. O nagrodzie nawet nie myśli. Bardziej liberalne przepisy istnieją w Wielkiej Brytani. Tam znaleziony skarb staje się własnością osoby, która go znalazła. Mozna go również sprzedać lub za pieniądze przekazać do muzeum.

Jacek Bomersbach

REKLAMA